Dobra zapowiedź przed finałem [RELACJA]

Organizatorzy konkursu przypominają, jaką mozaiką narodowościową była dawna Rzeczpospolita. Idea konkursu – przybliżenie zarówno słuchaczom, jak i samym wykonawcom zapomnianej lub nieodkrytej muzyki polskiej – rodzi wszakże pytanie: jakie kryterium należy przyjąć do określenia owej polskości? Czy będą to utwory nawiązujące do ludowości, czy też wszelka muzyka skomponowana przez Polaków? Gdyby zaś drążyć temat dalej, okazałoby się, że konkursowy program oparty jest również o twórczość kompozytorów litewskich, ukraińskich, białoruskich i żydowskich. I właśnie to bogate i różnorodne dziedzictwo kulturowe posłużyło za nić porozumienia między wykonawcami, którzy przyjeżdżając z różnych stron świata wspólnie próbują zrozumieć, czym właściwie jest muzyka polska.

    W popołudniowej sesji przesłuchań II etapu z tym problemem spróbowała zmierzyć się Julia Dmochowska, rozpoczynając bardzo udanym Marszem uroczystym op.44 Władysława Żeleńskiego. Głębokie i pełne brzmienie instrumentu oddawało żałobny niekiedy charakter kompozycji. Odbiło się to jednak na wykonaniu kolejnego utworu Żeleńskiego - Grand scherzo de concert op. 35. Powaga marszu uroczystego zbyt mocno rzutowała na zagrane zbyt ciężko scherzo i zgubiło wykonawczynię na gruncie technicznym. W kończącej występ II Sonacie fortepianowej Grażyny Bacewicz też pojawiły się problemy i pomimo prób zgrabnego łączenia liryki oraz pewnej dozy brawury pianistka utraciła precyzję wykonawczą.

    Ciekawie rozpoczął Adam Mikołaj Goździewski – Italią op. 50 Ludomira Różyckiego. Już od pierwszych dźwięków słychać było umiejętności lirycznej gry. Skupienie się na ukazaniu motywów melodycznych, wraz ze stonowanym, nienarzucającym się akompaniamentem przyniosły bardzo dobry efekt. Do Toccaty, chorału i fugi Magina, Goździewski podszedł jednak dość konserwatywnie w porównaniu do grającej przed południem Ekateriny Richter. Próbował odnaleźć i ukazać melodykę, a rosyjska pianistka skupiała na się na warstwie rytmicznej i akcentacji. Liryzm w interpretacjach Goździewskiego może być efektem jego dotychczasowej kariery skoncentrowanej na twórczości Chopina. Te silne wpływy „muzycznego wieszcza” słychać było w Fantazji Szymanowskiego. Jej wykonanie przywoływało na myśl Etiudę Rewolucyjną, co niewątpliwie było zaletą.

    Początek występu Cartera Johnsona składał się z kilkunastu miniatur zagranych przyzwoicie, ale nie wzbudzających szczególnych emocji. Te utwory proste, mało wirtuozowskie, żartobliwe i rubaszne pozwoliły słuchaczom odetchnąć od powagi Marsza uroczystego czy Fantazji. Kontrastującą z nimi II Sonata fortepianowa Bacewicz Carter Johnson zrealizował nad wyraz dobrze, co udowodniło, że największym problemem pianisty był dobór repertuaru, który nie pozwolił mu wcześniej rozwinąć skrzydeł.

    Rusłan Kozakov rozpoczął od wirtuozowskiego utworu Godowskiego – Passacaglii h-moll. Przepełniona emocjonalnością interpretacja trzymała słuchaczy w napięciu do ostatniego dźwięku. Przez „pocięcie” utworu na mniejsze segmenty Kozakov zróżnicował części zarówno pod względem wyrazowym jak i dynamicznym. Zaraz potem zagrał Toccatę Ges-dur oraz zbiór Tańców polskich Paderewskiego o wyczuwalnie lżejszym charakterze. Pianiście udało się płynnie zmienić charakter występu, lecz spięcie pozostałe po Passacaglii było u niego nadal wyczuwalne.

    Występ Krzysztofa Kozłowskiego wywołał mieszane odczucia. Początkowe dwa utwory zagrał poprawnie, nie wyróżniając się na tle innych. Lepiej wypadły Mazurki Maciejewskiego oraz Gitary z Zalamei Szeligowskiego, w których Kozłowski postarał się lekko pobawić muzyką. Ciekawym odkryciem okazała się Suita jawajska Godowskiego (X i IX część), jednak piękno melodyki niepotrzebnie bruździła zbyt agresywna interpretacja.

    Drugą turę przesłuchań pianistów zakończyła Martyna Kubik. Spokojna Szeherezada Szymanowskiego oraz Preludia Statkowskiego przyniosły wytchnienie od energicznych indonezyjskich brzmień. Szczególnie interpretacja Preludium h-moll potrafiła poruszyć serce. Passacaglia h-moll Godowskiego była wyważona, bardziej spójna i zachowawcza, jednak nie wzbudzała takich emocji jak wykonanie Rusłana Kozakova.

    Wykonawcy zaprezentowali wysoki poziom techniczny. Obrazują to też wyniki Jury, które zadecydowało, że prawie wszyscy pianiści występujący w drugiej części przesłuchań dostali się do finału. Niezwykłe zróżnicowanie temperamentów i stylów wykonawczych może zaowocować zaciętą rywalizacją w finale.


Autor: Fabian Dydaś